Dojechaliśmy wreszcie do Paryża. Pierwsze co rzuciło się w oczy to ... kolorowi - aż takiej ich ilości się nie spodziewałem. Z dworca Paris du Nord idziemy od razu do Metra. Cena biletów trochę nas zabiła, ale kupując w bloczkach po 10 sztuk wychodzi o 50% taniej. To i tak drogo - wychodzi po 1,2 €. Kupiliśmy trzy karnety na metro i jedziemy na kwaterę. Poruszanie się paryskim metrem to czysta przyjemność. Nie dość, że można nim dojechać wszędzie, to jeszcze jest świetnie oznakowane. Podziemia żyją własnym życiem. Są sklepiki warzywne, kioski z prasą, bezdomni żebracy, oryginalni artyści ...
Na kolejkę czeka się naprawdę krótko ...
... nie dłużej niż dwa zdjęcia.
Pociągi kursują co kilka minut. Specjalne monitorki informują ile mamy czekać - zazwyczaj dwie do czterech minut. Jedziemy dwie stacje, później się przesiadamy. Oznaczenia są naprawdę czytelne - z taką łatwością nie poruszałem się nigdy. Żadnego błądzenia, pytania ... Wychodzimy z metra, włączam GPSa i co dalej ?? Szybko docieramy do naszego hosta z CS.
Yves & Christine - nasi paryscy gospodarze.
Zapoznanie, kolacja i Yves zaprasza nas na nocną przejażdżkę po Paryżu. Obwożą nas po wszystkich atrakcjach miasta, ale na dłużej, zatrzymujemy się tylko pod wieżą Eiffla, w innych miejscach trudno było znaleść miejsce do zaparkowania. To nasze pierwsze starcie z Paryżem. Robi wrażenie !! Najbardziej chyba dlatego, że jest pięknie oświetlone.
Z oddali niby nic, ale z bliska ...
eMka, Niśka i Yves.
Pod wieżą zaczepiają nas sprzedawcy pamiątek. Nazywają ich sznurkarze, bo swoje stoiska rozkładają na ziemi, na kocu czy prześcieradle i do każdego rogu przyczepiony jest sznurek. W przypadku nalotu Policji, szybko zwijają sznurki, zarzucają stragan na plecy i w nogi.
Sznurkarzy jest naprawdę wielu.
Wracamy do domu. Przy kolacji wygadujemy się, że Niśka ma dzisiaj urodziny. Christine organizuje małe przyjęcie z "tortem" - biedny pączek zostaje nakłuty ośmioma świeczkami. Znalazł się też prezent dla solenizantki - pamiętnik. Po przyjęciu, zostajemy zakwaterowani w sympatycznej sypialni z dużym łożem. Rozpakowujemy się, bierzemy prysznic i zmęczeni kładziemy się spać. Zanim zaśniemy, Weronika przeżywa dwa ostatnie dni. Jest przeszczęśliwa.
Rano, już wypoczęci znowu schodzimy pod ziemię.
Wstajemy rano i radzimy się z Yves'm, co i jak zwiedzać. Na początek poleca wieżę. Chce nam dać nawet łyżwy ... na pierwszym poziomie jest lodowisko. Dostajemy mapkę Paryża z rozpisaną linią metra i adnotacjami Yves'a. Zaznaczył wszystkie przesiadki, policzył stacje ... dobry chłop ;)
Z daleka ...
... i bliska.
Gdy docieramy pod wieżę, okazuje się, że trzeci poziom jest nieczynny. Remont. To rozwiązuje nasz dylemat - wjechać czy wejść ?? Oczywiście decydujemy się na schody - windy są dla cieniasów ;) Na pierwszym poziomie wchodzimy do sklepiku z pamiątkami. Wychodzimy z niego szybciej niż Michael Jordan porusza się na treningu ... Ceny z kosmosu - wieża bryloczek za 3 €.
Mieliśmy policzyć schody, ale okazało się, że nie ma co liczyć - tak ich mało.
Całkiem sympatyczny pomysł z tym lodowiskiem ...
... młodzież chętnie je odwiedza.
Historią Wieży Eiffla, nie będę zanudzał. Każdy ją zna ... a jeśli nie, to w skrócie było tak :
Wiadomo, że Francuzi lubią się pokazać. Machnęli więc wieżyczkę, która miała zademonstrować ich ówczesną potęgę gospodarczą i naukowo-techniczną. Zbudowano ją specjalnie na paryską Wystawę Światową w 1889 r, a po 20 latach miała być rozebrana. Konstruktor jednak nie chciał do tego dopuścić, przywiązał się do niej ... Założył na wieży laboratorium aerodynamiczne, później laboratorium meteorologiczne, co w niczym mu nie pomogło. Dopiero udane eksperymenty z telegrafem na szczycie ocaliły wieżę.
Pomimo złej pogody, udało mi się złapać ładne kadry ...
... Magdzie, zresztą też ;)
Marsowe Pola widziane z drugiego poziomu.
Weronice podoba się nowoczesna zabudowa La Défense.
W tle - Bazylika Sacré-Cœur.
CDN ...
piątek, 18 lutego 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No tak... Paryż... a zero wzmianki o rowerach :)
OdpowiedzUsuńGoffer - Ty stary rowerze ...
OdpowiedzUsuń